Ostatnia aktualizacja 2026-06-03
Po kolizji nie z Twojej winy najważniejsze jest przywrócenie normalnego funkcjonowania. Samochód często służy nie tylko do dojazdu do pracy, ale też do codziennych obowiązków, prowadzenia firmy, odwożenia dzieci, wizyt lekarskich czy zwykłego załatwiania spraw. Jeżeli auto trafia do naprawy albo nie nadaje się do bezpiecznego użytkowania, naturalne jest pytanie: czy przysługuje mi samochód zastępczy z OC sprawcy?
W większości przypadków odpowiedź brzmi: tak, jeżeli najem jest celowy i uzasadniony. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy ubezpieczyciel próbuje ograniczyć liczbę dni najmu, zakwestionować zasadność auta zastępczego albo zapłacić tylko za część faktury.
Z naszego doświadczenia wynika, że spory z ubezpieczycielami bardzo często nie dotyczą samego prawa do auta zastępczego, tylko tego, za ile dni najmu ubezpieczyciel powinien zapłacić. Ubezpieczyciel patrzy na sprawę przez tabelki, procedury i minimalne czasy technologiczne. Warsztat i klient patrzą na realny proces: zgłoszenie szkody, oględziny, akceptację kosztorysu, dostępność części, naprawę, schnięcie lakieru, kontrolę jakości i odbiór samochodu.
W tym artykule wyjaśniamy, kiedy samochód zastępczy z OC sprawcy jest uzasadniony, za jaki okres powinien zapłacić ubezpieczyciel i co zrobić, gdy skraca czas najmu albo odmawia pokrycia pełnych kosztów.
Czy samochód zastępczy z OC sprawcy przysługuje każdemu poszkodowanemu?
Samochód zastępczy z OC sprawcy może przysługiwać poszkodowanemu wtedy, gdy po szkodzie nie może normalnie korzystać ze swojego pojazdu. Nie chodzi wyłącznie o sytuację, w której auto jest całkowicie rozbite i nie odpala. W praktyce pojazd może być technicznie „jezdny”, ale jednocześnie niesprawny, niebezpieczny albo nieprzydatny do normalnego użytkowania.
Ważne jest również to, że prawo do auta zastępczego nie dotyczy wyłącznie firm. Osoba prywatna także może potrzebować samochodu do codziennego życia. Auto służy do dojazdów do pracy, szkoły, lekarza, rodziny, sklepu czy załatwiania spraw urzędowych. Jeżeli z powodu szkody nie możesz korzystać ze swojego samochodu, najem pojazdu zastępczego może być uzasadniony.
Ubezpieczyciele czasem próbują sprowadzać temat do bardzo wąskiego pytania: „czy auto było całkowicie unieruchomione?”. To zbyt duże uproszczenie. W praktyce liczy się to, czy pojazd był bezpieczny i możliwy do normalnego użytkowania.
Auto prywatne a auto firmowe – czy zasady są inne?
Podstawowa zasada jest podobna: jeżeli pojazd był potrzebny, a po szkodzie nie można było z niego normalnie korzystać, najem auta zastępczego może być uzasadniony.
Różnica pojawia się głównie w sposobie uzasadnienia potrzeby najmu. Przy aucie prywatnym wskazuje się zwykle codzienne obowiązki: dojazdy do pracy, rodzina, dzieci, lekarze, zakupy, brak innego pojazdu. Przy aucie firmowym dochodzą potrzeby związane z działalnością: dojazdy do klientów, transport, obsługa zleceń, logistyka, spotkania, serwis, praca w terenie.
Warto jednak uważać na uproszczenia. Ubezpieczyciel nie powinien automatycznie zakładać, że samochód firmowy jest potrzebny wyłącznie od poniedziałku do piątku. Nie każda działalność działa według schematu 8:00–16:00. Są firmy, które pracują w weekendy, wykonują zlecenia nieregularnie albo potrzebują auta także poza standardowymi godzinami pracy.
Dlatego przy aucie firmowym ważna jest konkretna argumentacja: do czego auto służyło, czy było realnie potrzebne i czy jego brak utrudniał prowadzenie działalności.
Czy auto musi być całkowicie unieruchomione, żeby dostać pojazd zastępczy?
Nie zawsze. To jeden z najczęstszych mitów.
Samochód nie musi być rozbity w taki sposób, że nie odpala albo nie rusza z miejsca. Wystarczy, że korzystanie z niego jest niebezpieczne, niezgodne z rozsądnym użytkowaniem albo realnie utrudnione. Przykładem mogą być uszkodzone światła, lusterka, szyby, zamki, elementy bezpieczeństwa, pasy, czujniki, elementy zawieszenia albo wycieraczki.
Jeżeli samochód teoretycznie jedzie, ale w razie deszczu nie można bezpiecznie używać wycieraczek, trudno mówić o normalnym i bezpiecznym użytkowaniu. Tak samo, jeśli auto ma uszkodzone światła, kierunkowskazy lub elementy wpływające na widoczność. To nie są drobiazgi, które można zignorować tylko dlatego, że silnik działa.
Przykład: Subaru, złamana wycieraczka i spór o zasadność najmu
Jedna ze spraw dobrze pokazuje, jak różnie warsztat i ubezpieczyciel mogą patrzeć na pojęcie „sprawnego auta”. W Subaru było wgniecenie na masce, ale kluczowym problemem była złamana wycieraczka. Teoretycznie samochód mógł jechać. W praktyce jednak, jeśli spadnie deszcz, brak sprawnej wycieraczki oznacza realne zagrożenie i brak możliwości bezpiecznej jazdy.
Ubezpieczyciel został poinformowany o sytuacji już pierwszego dnia najmu pojazdu zastępczego. Otrzymał zdjęcia, dokumentację oraz informację, że pojazd zastępczy został wynajęty, ponieważ auto poszkodowanego jest niesprawne. Mimo tego decyzja została wydana dopiero po około 3 tygodniach. Ubezpieczyciel zaakceptował naprawę, ale w sprawie samochodu zastępczego przez długi czas nie odpowiadał.
Sprowadzenie części trwało 9 dni, naprawa 6 dni. Po zakończeniu naprawy ubezpieczyciel pokrył koszt najmu zaledwie za 4 dni. Argumentował, że można było zamontować „pierwszą lepszą wycieraczkę od innego auta” i problem byłby rozwiązany.
Takie podejście pomija realia techniczne. Samochody mają różne szyby, podszybia, mocowania oraz długości i kształty ramion wycieraczek. Złamane ramię wycieraczki musi mieć odpowiednią długość i kształt. Nie jest to element, który powinno się zastępować czymkolwiek, co akurat pasuje „mniej więcej”.
Ten przykład pokazuje ważną rzecz: jezdny nie zawsze znaczy bezpieczny i gotowy do normalnego użytkowania.
Za ile dni najmu auta zastępczego powinien zapłacić ubezpieczyciel?
Nie ma jednej liczby dni, która pasuje do każdej szkody. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Ubezpieczyciel powinien pokryć okres, w którym najem był celowy i uzasadniony.
Na taki okres może składać się:
- czas od zgłoszenia szkody,
- czas oczekiwania na oględziny,
- czas oczekiwania na akceptację kosztorysu,
- czas potrzebny na zamówienie i dostawę części,
- technologiczny czas naprawy,
- czas lakierowania, schnięcia i utwardzania,
- kontrola jakości,
- czynności organizacyjne związane z odbiorem auta.
To bardzo ważne, bo ubezpieczyciel często próbuje sprowadzić sprawę wyłącznie do „czasu pracy przy samochodzie”. Tymczasem realny proces naprawy obejmuje dużo więcej etapów. Warsztat nie zawsze może rozpocząć pracę od razu. Czasem czeka na oględziny, decyzję ubezpieczyciela, części albo akceptację dodatkowego zakresu.
Co oznacza „uzasadniony czas najmu”?
Uzasadniony czas najmu to cały realny okres, w którym poszkodowany nie może korzystać ze swojego pojazdu z powodu szkody i procesu naprawy. Nie jest to wyłącznie liczba godzin, przez które blacharz, mechanik czy lakiernik fizycznie pracuje przy samochodzie.
W praktyce uzasadniony czas najmu może obejmować okres od momentu, w którym auto stało się niesprawne albo trafiło do warsztatu, do momentu, w którym naprawa została zakończona i klient może odebrać pojazd.
Oczywiście czas ten powinien być racjonalny. Warsztat nie powinien sztucznie wydłużać najmu. Z drugiej strony ubezpieczyciel nie powinien udawać, że części pojawiają się natychmiast, decyzje zapadają tego samego dnia, a naprawa lakiernicza nie wymaga czasu technologicznego.
Czy ubezpieczyciel zawsze zapłaci za cały czas naprawy?
Nie zawsze. I właśnie dlatego ten temat budzi tyle sporów.
Ubezpieczyciel może próbować ograniczyć okres najmu, twierdząc, że:
- naprawa powinna trwać krócej,
- części można było zamówić szybciej,
- samochód nie był całkowicie unieruchomiony,
- warsztat za długo czekał z naprawą,
- klient nie potrzebował auta w weekend,
- auto firmowe nie powinno być używane poza dniami pracy,
- czas technologiczny był krótszy niż faktyczny czas najmu.
Czasami takie zastrzeżenia mogą mieć podstawy. Jeżeli najem był sztucznie wydłużany albo klient korzystał z auta zastępczego mimo zakończonej naprawy, ubezpieczyciel ma prawo to kwestionować. Ale bardzo często problem wynika z tego, że ubezpieczyciel patrzy na sprawę zbyt schematycznie i nie uwzględnia realnego przebiegu likwidacji szkody.
Dlaczego ubezpieczyciel czasem skraca czas najmu?
Ubezpieczyciel dąży do ograniczenia kosztów szkody. To nie jest tajemnica. Im krótszy czas najmu uzna, tym mniej zapłaci. Problem pojawia się wtedy, gdy skrócenie okresu najmu nie wynika z realnych okoliczności, tylko z arbitralnego założenia.
Najczęstsze powody skracania czasu najmu to:
- nieuwzględnienie czasu oczekiwania na części,
- pominięcie oczekiwania na decyzję ubezpieczyciela,
- uznanie tylko minimalnego czasu technologicznego,
- zakwestionowanie dni wolnych od pracy,
- stwierdzenie, że auto było „jezdne” mimo istotnej niesprawności,
- nieuwzględnienie opóźnień, które nie zależały ani od klienta, ani od warsztatu.
W praktyce oznacza to, że klient lub warsztat musi później tłumaczyć coś, co od początku było oczywiste: samochód zastępczy był potrzebny, bo uszkodzone auto nie mogło być normalnie użytkowane.
Czas technologiczny a realny czas likwidacji szkody
To pojęcia, które ubezpieczyciele często mieszają.
Czas technologiczny to czas potrzebny na wykonanie samej naprawy według technologii. Może obejmować prace blacharskie, lakiernicze, montażowe, schnięcie, utwardzanie czy kontrolę jakości. To ważny element, ale nie jedyny.
Realny czas likwidacji szkody obejmuje także wszystko, co dzieje się przed i wokół naprawy:
- zgłoszenie szkody,
- oględziny,
- korespondencję,
- akceptację kosztorysu,
- zamówienie części,
- oczekiwanie na dostawę,
- ewentualne oględziny dodatkowe,
- organizację stanowiska,
- wydanie auta po naprawie.
Dlatego nie można automatycznie przyjmować, że jeżeli sama naprawa technologicznie zajmuje kilka dni, to ubezpieczyciel powinien zapłacić tylko za te kilka dni. Jeżeli klient nie mógł korzystać ze swojego auta z przyczyn związanych ze szkodą i procesem naprawy, okres najmu może być dłuższy.
Najczęstsze spory o samochód zastępczy z OC sprawcy
Spory o samochód zastępczy powtarzają się bardzo często. Z naszego doświadczenia wynika, że najczęściej dotyczą liczby dni, stawki za dobę oraz zasadności samego najmu.
1. Ubezpieczyciel uznaje tylko kilka dni najmu
To klasyczny problem. Auto jest niesprawne, klient korzysta z pojazdu zastępczego, warsztat czeka na decyzję lub części, a po zakończeniu sprawy ubezpieczyciel uznaje tylko kilka dni. Resztę traktuje jako „nieuzasadnioną”.
Tak było m.in. w opisanej wcześniej sprawie Subaru. Mimo że ubezpieczyciel został poinformowany o niesprawności pojazdu pierwszego dnia najmu, a naprawa wymagała oczekiwania na części i wykonania prac, pokrył tylko 4 dni najmu.
2. Ubezpieczyciel nie uwzględnia czasu oczekiwania na części
Warsztat nie zawsze ma wszystkie części od ręki. Niektóre elementy trzeba zamówić, sprowadzić, dopasować albo poczekać na ich dostępność. Ubezpieczyciel czasem traktuje ten czas tak, jakby nie miał znaczenia.
To błąd. Jeżeli auto nie może być normalnie użytkowane, a oczekiwanie na części jest realne i udokumentowane, czas ten może być elementem uzasadnionego okresu najmu.
3. Ubezpieczyciel odmawia zapłaty za weekendy przy aucie firmowym
W jednej ze spraw auto firmowe było wynajęte na 15 dni. Ubezpieczyciel uznał jednak tylko 11 dni, ponieważ firma nie pracuje w sobotę i niedzielę. Według ubezpieczyciela auto firmowe nie powinno w te dni pracować.
Takie podejście jest zbyt uproszczone. Nie każda firma działa wyłącznie od poniedziałku do piątku. Nawet jeżeli biuro formalnie nie pracuje w weekend, samochód może być potrzebny do logistyki, przygotowania zleceń, dojazdów, dyżurów, transportu albo innych działań związanych z działalnością.
Nie można więc automatycznie zakładać, że auto firmowe „nie jest potrzebne” w sobotę i niedzielę. Liczą się realne okoliczności konkretnej sprawy.
4. Ubezpieczyciel obniża stawkę dzienną najmu
Zdarza się również, że ubezpieczyciel nie kwestionuje samego prawa do auta zastępczego, ale obniża stawkę za dobę. Twierdzi, że pojazd można było wynająć taniej albo że zastosowana stawka była zbyt wysoka.
W takich przypadkach ważne jest, jaki samochód został wynajęty, czy odpowiadał klasie pojazdu uszkodzonego, czy stawka była rynkowa i czy klient miał realną możliwość skorzystania z tańszej oferty bez pogorszenia swojej sytuacji.
5. Ubezpieczyciel potrąca „oszczędności” za brak używania własnego auta
Jednym z bardziej nietypowych przykładów była sprawa Peugeota. Auto miało dziurę w zderzaku i kilka innych uszkodzeń. Pojazd zastępczy był wynajęty przez 52 dni, ale faktura została wystawiona za 47 dni, ponieważ właśnie tyle było uzasadnione zgodnie z technologią i przebiegiem sprawy.
Naprawa zajęła dłużej, ale nie naliczaliśmy opłat za dni ponad czas technologicznie uzasadniony. Mimo tego ubezpieczyciel zapłacił tylko za 33 dni. Dodatkowo pomniejszył każdy dzień najmu o 5,19 zł. Uzasadnił to tym, że skoro auto klienta stało w warsztacie, to klient nie musiał go w tym czasie serwisować i rzekomo „oszczędzał”.
Takie potrącenia pokazują, jak daleko potrafią iść próby ograniczania kosztów. Pojedyncza kwota 5,19 zł wygląda niewinnie, ale w połączeniu z brakiem zapłaty za 14 dni najmu tworzy już realną niedopłatę.
Warto jednak spojrzeć też na drugą stronę tematu. Są sytuacje, w których samochód zastępczy rzeczywiście może nie być zasadny albo może być zasadny tylko przez krótszy czas. Najczęściej problemem jest zwłoka po stronie poszkodowanego, np. odkładanie wizyty w warsztacie, opóźnianie zamówienia części, przekładanie terminu rozpoczęcia naprawy albo późne podpisanie dokumentów potrzebnych do prowadzenia sprawy. Tego typu czynności powinny być wykonane możliwie sprawnie — najlepiej w ciągu jednego dnia roboczego, o ile nie ma obiektywnych przeszkód.
Przykładowo: załóżmy, że Pani Irena miała kolizję, w której sprawca lekko uszkodził drzwi jej samochodu. Poszkodowana odłożyła zgłoszenie szkody na później. Tak samo później przyjechała do serwisu, żeby pokazać auto. Kilka dni później pojazd przestał odpalać. Okazało się, że uszkodzeniu uległ silnik. Pani Irena nie miała środków na wymianę silnika na używany, ale potrzebowała samochodu, więc przy zgłoszeniu szkody poinformowała, że auto po kolizji nie odpala. Tego samego dnia otrzymała pojazd zastępczy.
Problem w tym, że uszkodzenie zgłoszone z OC sprawcy dotyczyło lekkiego uszkodzenia drzwi, a przestój pojazdu wynikał z awarii silnika, która nie miała związku z tą kolizją. Pojazd zastępczy był więc używany przez ponad trzy tygodnie, mimo że szkoda komunikacyjna dotyczyła elementu, który nie uniemożliwiał normalnej jazdy autem.
W takiej sytuacji ubezpieczyciel może zakwestionować zasadność najmu i odmówić zapłaty za pojazd zastępczy, ponieważ nie był on potrzebny z powodu szkody objętej odpowiedzialnością sprawcy. W skrajnym przypadku ubezpieczyciel może nawet domagać się zwrotu kosztów najmu, jeżeli uzna, że pojazd zastępczy został wynajęty bez podstawy.
Dlatego zawsze warto mówić warsztatowi dokładnie, co stało się w wyniku kolizji, a co było wcześniejszą awarią lub osobnym problemem technicznym. Auto zastępcze z OC sprawcy przysługuje wtedy, gdy brak możliwości korzystania z własnego pojazdu wynika ze szkody komunikacyjnej, a nie z niezależnej usterki, która pojawiła się później albo nie miała związku ze zdarzeniem.
Co zrobić, gdy ubezpieczyciel nie chce zapłacić za pełny okres najmu?
Przede wszystkim nie należy zakładać, że decyzja ubezpieczyciela jest ostateczna. Jeżeli czas najmu był uzasadniony, a ubezpieczyciel zapłacił tylko za część dni, warto sprawdzić, czy jego stanowisko ma sens.
1. Zbierz dokumenty
W sporze o samochód zastępczy ważne są dokumenty. Przydatne mogą być:
- zgłoszenie szkody,
- decyzje ubezpieczyciela,
- kosztorys,
- korespondencja z ubezpieczycielem,
- dokumentacja zdjęciowa,
- faktura za najem,
- informacja o czasie oczekiwania na części,
- harmonogram naprawy,
- informacja o dacie przyjęcia i wydania pojazdu.
Im lepsza dokumentacja, tym łatwiej wykazać, że najem był zasadny.
2. Uzasadnij, dlaczego auto było potrzebne
Nie trzeba opisywać całego życia prywatnego, ale warto wskazać realne potrzeby. Auto mogło być potrzebne do dojazdów do pracy, obsługi firmy, opieki nad dziećmi, wizyt lekarskich, codziennych obowiązków lub dlatego, że klient nie miał innego pojazdu.
Jeżeli ubezpieczyciel twierdzi, że auto nie było potrzebne, dobrze mieć konkretne argumenty.
3. Skonsultuj sprawę z warsztatem
Warsztat może przygotować argumentację techniczną. Może wskazać, dlaczego auto było niesprawne, dlaczego naprawa trwała tyle dni, kiedy zamówiono części, kiedy przyszły, kiedy wykonano prace i dlaczego klient nie mógł wcześniej odebrać swojego samochodu.
To szczególnie ważne wtedy, gdy ubezpieczyciel twierdzi, że najem powinien trwać krócej.
4. W spornej sprawie rozważ cesję
Jeżeli ubezpieczyciel ogranicza płatność, a koszty są duże, cesja może pomóc przenieść ciężar sporu na warsztat i kancelarię. Dzięki cesji warsztat może dochodzić należności we własnym imieniu, zamiast zostawiać klienta z niedopłatą.
To szczególnie ważne przy większych sporach o liczbę dni najmu, stawkę za dobę albo zasadność pojazdu zastępczego.
Jak Blachmed pomaga przy samochodzie zastępczym?
W Blachmed patrzymy na samochód zastępczy nie tylko jak na dodatkową usługę, ale jako element przywrócenia klientowi normalnego funkcjonowania po szkodzie.
Pomagamy m.in.:
- ustalić, czy auto zastępcze jest uzasadnione,
- udokumentować stan uszkodzonego pojazdu,
- poinformować ubezpieczyciela o niesprawności auta,
- prowadzić korespondencję,
- pilnować zakresu i czasu naprawy,
- dokumentować oczekiwanie na części,
- wykazać technologicznie uzasadniony czas naprawy,
- w sporach o najem korzystać z cesji i wsparcia prawnego.
Naszym celem nie jest sztuczne wydłużanie najmu. Celem jest rzetelne rozliczenie rzeczywistego czasu, w którym klient nie mógł korzystać ze swojego auta.
Dlatego jeżeli naprawa trwa dłużej, ale tylko część tego czasu jest technologicznie uzasadniona, nie naliczamy opłat w sposób oderwany od realiów. Jednocześnie nie zgadzamy się na sytuacje, w których ubezpieczyciel pomija faktyczne oczekiwanie na części, decyzje, oględziny albo inne etapy, które realnie wpływają na czas pozostawania klienta bez samochodu.
Czy klient może dopłacić do samochodu zastępczego?
Takie ryzyko może się pojawić, jeśli ubezpieczyciel uzna tylko część dni najmu, obniży stawkę za dobę albo odmówi zapłaty za najem. Wtedy powstaje różnica między rzeczywistym kosztem usługi a kwotą wypłaconą przez ubezpieczyciela.
Przy samym upoważnieniu taka różnica może obciążyć klienta, ponieważ to klient korzystał z auta zastępczego. Przy cesji warsztat ma większe możliwości dochodzenia brakującej kwoty od ubezpieczyciela.
Dlatego w sprawach, w których już na początku widzimy ryzyko sporu o najem, możemy zaproponować cesję. Nie po to, żeby komplikować sprawę, ale po to, żeby klient nie został sam z decyzją ubezpieczyciela i niedopłatą.
Checklista — kiedy auto zastępcze z OC jest uzasadnione?
Auto zastępcze może być uzasadnione, gdy:
- nie możesz bezpiecznie korzystać ze swojego auta,
- auto stoi w warsztacie,
- czekasz na oględziny,
- czekasz na akceptację kosztorysu,
- czekasz na części,
- trwa technologicznie uzasadniona naprawa,
- potrzebujesz auta do pracy, rodziny lub codziennych obowiązków,
- nie masz innego pojazdu, który realnie zastępuje uszkodzony samochód.
Każdą sprawę trzeba jednak ocenić indywidualnie. Najważniejsze jest to, czy najem był celowy, uzasadniony i związany ze szkodą.
Podsumowanie — za ile dni najmu powinien zapłacić ubezpieczyciel?
Nie ma jednej liczby dni dla każdej szkody. Ubezpieczyciel powinien zapłacić za uzasadniony okres najmu, czyli taki, w którym poszkodowany nie mógł normalnie korzystać ze swojego auta z powodu szkody i procesu naprawy.
Ten okres może obejmować nie tylko samą pracę przy samochodzie, ale też oględziny, akceptację kosztorysu, oczekiwanie na części, czas technologiczny naprawy, lakierowanie, kontrolę jakości i odbiór pojazdu.
Ubezpieczyciele często próbują skracać ten czas, ale ich decyzja nie zawsze jest prawidłowa. Jeżeli najem był uzasadniony, warto to wykazać, udokumentować i w razie potrzeby zakwestionować stanowisko ubezpieczyciela.
W Blachmed pomagamy klientom przejść przez ten proces: dokumentujemy stan auta, prowadzimy korespondencję, pilnujemy czasu naprawy i w trudniejszych sprawach korzystamy z cesji oraz wsparcia prawnego.
FAQ
Tak. Auto zastępcze nie jest zarezerwowane tylko dla firm. Jeżeli po szkodzie nie możesz normalnie korzystać ze swojego samochodu, najem może być uzasadniony także przy użytkowaniu prywatnym.
Nie zawsze. Jeżeli auto teoretycznie jedzie, ale korzystanie z niego jest niebezpieczne lub niepraktyczne, np. przez uszkodzone wycieraczki, światła, lusterka albo elementy bezpieczeństwa, najem auta zastępczego może być uzasadniony.
Za okres celowy i uzasadniony, czyli taki, w którym poszkodowany nie mógł korzystać ze swojego pojazdu z powodu szkody oraz procesu naprawy. Może to obejmować oględziny, akceptację kosztorysu, oczekiwanie na części i czas technologicznej naprawy.
Może próbować, ale taka decyzja nie zawsze jest zasadna. Jeśli czas najmu wynikał z realnego procesu naprawy, oczekiwania na części lub decyzje ubezpieczyciela, warto ją zakwestionować.
To zależy od realnego sposobu użytkowania pojazdu. Nie można automatycznie zakładać, że samochód firmowy nie jest potrzebny w soboty i niedziele. Jeżeli pojazd był realnie potrzebny, ograniczenie najmu tylko do dni roboczych może być sporne.
Warto zebrać dokumenty, skonsultować sprawę z warsztatem i przygotować uzasadnienie. W trudniejszych przypadkach pomocna może być cesja, która pozwala warsztatowi skuteczniej dochodzić należności.
Takie ryzyko może pojawić się wtedy, gdy ubezpieczyciel uzna tylko część dni najmu, obniży stawkę albo odmówi zapłaty. Przy sporach o większe kwoty pomocna może być cesja.
